Płacenie na randce
Artykuł ekspercki
Randka kosztuje, to prawie reguła. Oczywiście, można obejść się bez przyjemności lub zorganizować je we własnym zakresie, ale najczęściej na randkę idzie się gdzieś, gdzie za pieniądze dostępne są mniej lub bardziej wyrafinowane rozkosze.
Płacenie za kawę, herbatę, ciastko, kolację, piwo czy wino na randce to dla niektórych osób kłopotliwy problem.
Kto ma zapłacić za randkę? Czy powinien zrobić to mężczyzna? A co, jeśli kobieta nie lubi, gdy ktoś za nią płaci? Co zrobić, gdy ktoś oczekuje, że za niego zapłacimy, a my nie mamy na to ochoty? Czy stawianie na randce do czegoś zobowiązuje? I wreszcie, co zrobić, gdy ktoś proponuje drogi lokal, a nas na to nie stać?
Uff, dużo tych pytań, ale na wszystkie postaram się odpowiedzieć.
Randka klasycznie. W klasycznym i tradycyjnym ujęciu, to mężczyzna zapraszał kobietę na randkę i fundował przyjemności podczas wieczoru. Inne rozwiązania nie wchodziły w grę. Kobiecie nie wypadało proponować randki, a mężczyźnie nie wypadało nie zaprosić kobiety na to czy tamto. Kobieta zaproszona na randkę czuła się wyróżniona, zauważona i ważna. Fakt, że mężczyzna fundował drobne przyjemności, był wyrazem jego elegancji, troski o kobietę, szacunku do niej itp. Płacenie za randkę było niejako obowiązkiem mężczyzny i dobrym obyczajem. Mężczyzna w ten sposób dziękował kobiecie za to, że zechciała się z nim spotkać.
Klasyka dziś. To, że tak było, nie znaczy, że teraz nie może tak być. Oczywiście może, pod warunkiem że kobieta i mężczyzna dobrze się z tym czują. Wyznacznikiem stylu i przebiegu randki powinno być właśnie samopoczucie partnerów i ich potrzeby. To, czy postępujemy po staremu czy po nowemu nie jest najważniejsze. Nie warto rezygnować z klasyki jeśli podoba się nam i czujemy się w niej znakomicie!
Klasyka to nie przymus! Czasy się zmieniają zmienia się również obyczajowość związana z randkowaniem. Dziś randkę może zaproponować mężczyzna i kobieta. Kobieta może nie chcieć, by mężczyzna płacił za randkę. Jak to załatwić? Po prostu: w momencie, gdy sięga po portfel powiedzieć „nie lubię, gdy ktoś mi stawia, zapłacę za siebie”. Jeśli trudno powiedzieć to wprost, można poprosić kelnera o rachunek za swoją kawę, ciastko, danie lub zimne napoje. W ten sposób sprawa stanie się oczywista i nie będzie o czym dyskutować. Jeśli wiesz, że chcesz po raz kolejny spotkać się z tym mężczyzną, możesz zaproponować „OK. dziś płacisz Ty, ale następnym razem ja”.
Krępującej sytuacji przy stole można uniknąć ustalając reguły płacenia za randkę podczas umawiania się. „OK, spotkamy się, ale chcę żebyś wiedział, że ja nie lubię gdy ktoś mi stawia i chcę zapłacić za siebie”. Dzięki temu, osoba z którą się umawiasz, z góry wie na co ma się nastawić. Ty z kolei idąc na randkę nie martwisz się o to jak oznajmisz, że nie chcesz być częstowana.
Uwaga! Odmawiając przyjęcia czyjejś zapłaty za przyjemności na randce, zawsze trzeba zaznaczyć, że nie lubimy gdy ktoś nam stawia. W przeciwnym razie, druga osoba pomyśli, że nie chcemy by to właśnie ona cokolwiek nam fundowała.
Nie chcemy płacić. W takiej sytuacji, najpierw musimy ustalić, czy nie chcemy płacić za kogoś czy także za siebie. W pierwszej opcji, warto jeszcze przed randką uprzedzić drugą osobę, że nie uznajemy fundowania i płacimy tylko za własne przyjemności. Nie chcąc w ogóle płacić za randkę, również musimy poinformować o tym osobę, z którą zamierzamy się spotkać. To raczej rzadkość, ale jeśli już tak podchodzimy do sprawy, nie możemy nikogo tym zaskakiwać.
Czy płacenie za randkę zobowiązuje? To zależy jak podchodzi do tego osoba, z którą się umawiasz. Najgorsze jest to, że dowiadujemy się o tym w momencie, gdy zapłaci już za nasz udział w randce. Jeśli po fakcie zorientujesz się, że strona płacąca oczekuje w zamian czegoś od Ciebie, powiedz wprost, że nie godzisz się z tym. Zaproponuj zwrot gotówki lub rewanż na następnym spotkaniu. W ujęciu klasycznym, drobne przyjemności na randce do niczego nie zobowiązują. Ale jak już powiedziałam, od klasyki odeszliśmy dość daleko stąd najróżniejsze podejścia do tematu. Niezależnie z jakim się zetkniesz, zasmuci Cię ono, zdziwi lub zaskoczy, pomyśl chwilę i odpowiedz sobie na pytanie jak się z tym czujesz. Następnie, szczerze i otwarcie, najzwyczajniej jak umiesz, poinformuj o tym drugą osobę. Pamiętaj przy tym, by informować o tym, że coś Ci się nie podoba, czegoś nie uznajesz i z czymś się nie zgadzasz, zamiast krytykować wprost postawę drugiej strony. Na przykład zamiast mówić „nie wiedziałam, że z ciebie taki skąpiec, cham i prostak” powiedz „nie spodziewałam się, że będę musiała za siebie zapłacić, niemile mnie tym zaskakujesz”, albo „nie uprzedziłeś mnie, że za postawioną kolację liczysz na…, jestem niemile zaskoczona twoim podejściem i nie zgadzam się z nim”.
Nie stać nas. Gdy nie stać nas na randkę w danym miejscu, trzeba pokonać wstyd i powiedzieć o tym wprost. Lepsze to niż siedzenie na szpilkach i przeżywanie katuszy na myśl o chwili, w której kelner przyniesie rachunek i okaże się, że musimy za siebie zapłacić. Albo inaczej: ktoś zapłaci za nas, ale będzie oczekiwał, że następnym razem my wydamy równie dużą sumę.
Płacenie za randki. Jak widać, płaceniem za randki nie rządzą już żadne reguły. A właściwie rządzi jedna: za randki płaci się tak, by obie strony czuły się z tym dobrze. Czasami wymaga to kompromisu, ale czym jak nie wiecznym kompromisem jest życie w związku? Randki, to w końcu wstęp do tego życia, pierwsze kroki i edukacja podstawowa!
Autor: Małgorzata Gruszka psycholog
Zobacz również:
Pięć przyczyn nieudanej randki
Prezenty na randce